Dzień Kobiet

Dzień Kobiet
Czesław Janczarski
8 MARCA

Chłopcy, kto ozdobił klasę barwnym szlakiem wycinanek?
Odpowiecie bez wahania:
ręce naszych koleżanek.
Kto w doniczkach wyhodował pelargonie najczerwieńsze?
Kto dba o to, żeby w klasie było pięknie jak w piosence?
Kto ma uśmiech dla nas miły?
Przyznajcie się, bądźcie szczerzy:
czyście zawsze za ten uśmiech odpłacali jak należy?
Żeby wszystko złe naprawić,
jest okazja na to właśnie:
Święto Kobiet dzisiaj, chłopcy, urządzimy w naszej klasie.
A jak — to już wasza sprawa, powiedziałbym: sprawa męska.
Dopomoże wam na pewno kwiat,
i uśmiech, i piosenka.

 

Ludwik Jerzy Kern
Wiersz na dzień kobiet

 Jeśli się zastanowisz, mały mężczyzno, przez chwilę,
To szybko dojdziesz do wniosku,
Że kobiet na świecie jest dużo,
Ogromnie dużo,
Tak dużo, że chyba nikt nie wie, ile
Kobietę rozpoznać łatwo,
To coś zupełnie prostego.
Każda osoba nie będąca, mężczyzną,
Jest z całą pewnością kobietą, kolego…

Kobietą jest każda mama,
Każda ciocia Jasia,
Ciocia Stasia,
Czy ciocia Ina –
Kobietami są artystki, co je znamy z telewizji
Albo z kina,
Każda babcia jest kobietą,
Każda pani w szkole

Za kobietę musisz uznać swoją siostrę Olę,
Która jest za mała jeszcze, by iść do przedszkola,
A pomimo to kobietą jest już mała Ola…
Kobietami są tak samo Twoje koleżanki.”

Od Halinki piegowatej do szczerbatej Anki?
I Agatka (ta od Jacka) jest kobietą także?
I Marylka, co tak brzydko po zeszytach bazgrze?
I Beatka, która siedzi w przedostatniej ławce?
I Małgosia, co upadła wczoraj na ślizgawce,
I sąsiadka z tego bloku, ta ruda Elżbieta?

Chociaż trudno w to uwierzyć, to także kobieta…
Ósmy Marca gdy nadejdzie,
Przez jeden dzień cały
Nie dokuczaj tym kobietom
Dużym
Ani małym.
Małym w dniu tym, jeśli umiesz, zaśpiewaj piosenkę,
A tym dużym – przynieś kwiatek…

 

Wisława Szymborska
Portret kobiecy

 Musi być do wy­bo­ru.
Zmie­niać się, żeby tyl­ko nic się nie zmie­ni­ło.
To ła­twe, nie­moż­li­we, trud­ne, war­te pró­by.
Oczy ma, je­śli trze­ba, raz mo­dre, raz sza­re,
czar­ne, we­so­łe, bez po­wo­du peł­ne łez.

(…)
Na­iw­na, ale naj­le­piej do­ra­dzi.
Sła­ba, ale udźwi­gnie.
Nie ma gło­wy na kar­ku, to bę­dzie ją mia­ła.
Czy­ta Ja­sper­sa i pi­sma ko­bie­ce.
Nie wie, po co ta śrub­ka i zbu­du­je most.
Mło­da, jak zwy­kle mło­da, cią­gle jesz­cze mło­da.
Trzy­ma w rę­kach wró­bel­ka ze zła­ma­nym skrzy­dłem,
wła­sne pie­nią­dze na po­dróż da­le­ką i dłu­gą,
(…)
Do­kąd tak bie­gnie, czy nie jest zmę­czo­na.
Ależ nie, tyl­ko tro­chę, bar­dzo, nic nie szko­dzi.
Albo go ko­cha, albo się upar­ła.
Na do­bre, na nie­do­bre i na li­tość bo­ską.

Skip to content